Żałoba jako proces indywidualnej reakcji na stratę

Gabriela Macioł

Gabriela Macioł

Psycholog, Psychoterapeuta w trakcie szkolenia

W społeczeństwie istnieje wiele „wymagań” co do tego jak żałoba po bliskiej nam osobie powinna przebiegać. Pracując z tymi, którzy cierpią po stracie, często usłyszeć można, że spotykają się z różnymi opiniami na temat tego, jak powinni się czuć, zachowywać, bądź ile czasu powinna trwać ich żałoba. Niestety wprowadza to często niemałą konsternację u osób w żałobie, które przez takie przekazy niejednokrotnie cierpią jeszcze bardziej, ponieważ ich sposób przeżywania nie jest akceptowany przez innych. Czasami prowadzi to także do obaw, czy żałoba przebiega prawidłowo.

„Nie powinnaś ciągle płakać. To sprawia, że nie pozwalasz mężowi odejść w spokoju.”

„Dlaczego Ty w ogóle nie płaczesz? Powinnaś opłakać śmierć męża, jeśli go kochałaś.”

„Powinnaś urodzić kolejne dziecko, to Ci pomoże na żal po stracie pierwszego.”

„Weź się w garść, nie można wiecznie użalać się nad sobą.”

„Spędzasz tyle czasu na cmentarzu, powinieneś zająć się z powrotem swoim życiem.”

„Tak szybko po odejściu bliskiego wracasz do pracy? Wyglądasz, jakbyś w ogóle tego nie przeżywał.”

Dodatkowo w popkulturze (filmach, grafikach itp.) często przyjmuje się fazowy model żałoby, który mówi o „odpowiedniej” kolejności i jakości etapów, przez które powinno się w żałobie przejść. Jest to model zaczerpnięty z koncepcji Elizabeth Kübler-Ross, która wyróżniła pięć etapów żałoby: zaprzeczenie, gniew, negocjacje, depresję i akceptację. Sama autorka zaznacza, że wokół jej modelu powstało wiele dezinformacji, oraz że jej celem nie było sztywne podejście do procesu przechodzenia żałoby. Według niej fazy te mogą mieć różną intensywność oraz kolejność, a każda żałoba jest inna i powinna być traktowana bardzo indywidualnie.

Możemy więc domyślać się przed jak trudnym wyzwaniem stają osoby w żałobie, kiedy oprócz niesamowitego cierpienia, spotykają się z tak wieloma oczekiwaniami co do tego, jak to cierpienie powinny przeżywać. Z pomocą przychodzi nam koncepcja J. Williama Wordena, który odchodzi od sztywnego postrzegania procesu żałoby i nacisk kładzie na jej indywidualny charakter u każdego z nas. Mówi on o czterech „zadaniach”, z którymi mierzą się osoby w żałobie:

  1. Zrozumienie rzeczywistości straty (czy rozumiem stratę jako coś prawdziwego i nieodwracalnego?).
  2. Doświadczenie bólu straty (ból ten może być doświadczany na różne sposoby i może osiągać zróżnicowaną intensywność).
  3. Przystosowanie się do nowej rzeczywistości bez zmarłego
    • zewnętrzne – dotyczące funkcjonowania w codzienności po śmierci bliskiego – jak radzę sobie z codziennością bez bliskiej osoby?
    • wewnętrzne – odwołujące się do poczucia własnego Ja – kim jestem bez zmarłego?
    • duchowe – jak doświadczenie straty wpływa na moje przekonania, wartości, religijność? Co myślę teraz o tym jak działa świat i zasady nim kierujące?
  4. Znalezienie sposobu na utrzymanie więzi ze zmarłym podczas rozpoczęcia nowego życia (zawsze będziemy pamiętać naszych bliskich i żywić do nich uczucia – jak możemy ich upamiętnić i równocześnie pozwolić na to, aby nasze życie mogło toczyć się dalej?).

Zaznaczyć należy, że nie ma tu narzuconej konieczności przejścia kolejnych „etapów” procesu żałoby. W zależności od osoby i jej indywidualnego doświadczenia, część zadań będzie wykonywanych w tym samym czasie, bądź osoba będzie do nich wracać. Nie ma tu także „właściwych” emocji, które należy przeżywać, bo wachlarz emocji w żałobie będzie bardzo różny w zależności m.in. od naszej relacji ze zmarłym, nagłości straty, przyczyny śmierci, naszej osobowości, sieci dostępnego nam wsparcia społecznego itd. Duża część osób będzie doświadczać smutku czy rozpaczy, lecz w żałobie pojawić się mogą też takie emocje jak np. złość, lęk, poczucie winy, czy ulga. Różne będą także strategie radzenia sobie ze stratą, nasze zachowania, czy sposoby na upamiętnienie zmarłego. Nie ma uniwersalnego, „właściwego” momentu na uporządkowanie rzeczy po zmarłym, odpowiedniej częstotliwości odwiedzania bliskiego na cmentarzu, czy ściśle określonego czasu, ile powinna trwać żałoba (będzie się to różnić chociażby w zależności od tego kim dla nas był bliski, czy jak funkcjonowaliśmy z nim na co dzień).

Pamiętajmy, że jako ludzie wszyscy doświadczamy w swoim życiu trudnych momentów, jednak każdy z nas będzie je odczuwał i radził sobie z nimi na swój indywidualny sposób. Najlepsze, co możemy dać osobie cierpiącej po stracie bliskiego to nie „dobre rady”, które w naszym przekonaniu jej pomogą, a propozycje wsparcia, pomocy i obecności. Pytajmy, czego nasz bliski potrzebuje i pozwólmy sobie i innym przeżywać żałobę na własny sposób.

„Jestem przy tobie. Powiedz, jeśli czegoś potrzebujesz.”

„Zadzwoń, jeśli będziesz chciał porozmawiać.”

„Nie wiem, co mogę powiedzieć. Czy mogę ci jakoś pomóc?”

Jeśli czujesz, że sobie nie radzisz, a żałoba staje się zbyt przytłaczająca, skonsultuj się ze specjalistą w zakresie zdrowia psychicznego. Psycholog bądź psychiatra pomogą ci zrozumieć, czy proces żałoby przebiega prawidłowo i w razie potrzeby zaoferują odpowiednią pomoc.

Bibliografia:

Kübler-Ross, E. (1973). On death and dying. Routledge.

Worden, J. W. (2018). Grief counseling and grief therapy: A handbook for the mental health practitioner. Springer Publishing Company.